Do korpo bez studiów? Nie w Polsce

rsz_kraków_-_collegium_novum_01

Jakiś czas temu media obiegła informacja, że w Wielkiej Brytanii korporacje coraz częściej przestają zwracać uwagę czy kandydat ma wyższe wykształcenie. Partner zarządzająca EY, Maggie Stilwell zdecydowała, że brak kwalifikacji akademickich nie będzie przeszkodą w procesie rekrutacyjnym. Miesiąc później brytyjski oddział Deloitte ogłosił, że nie będzie zwracał uwagi na to jaką uczelnię ukończył kandydat, żeby uniknąć stronniczości po stronie rekruterów.

Według badania przeprowadzonego przez EY na 400 absolwentach,
nie znaleziono znaczącej korelacji pomiędzy wynikami na studiach a wynikami w pracy. Coraz większe znaczenie mają natomiast kompetencje miękkie. Wielka Czwórka podczas procesu rekrutacyjnego kładzie nacisk na umiejętności numeryczno-analityczne, a także zdolności komunikacyjne.

Takie podejście z pewnością jest korzystne dla części kandydatów, którzy już
w wieku 18 lat będą mieli atrakcyjną pensję i ciekawą ścieżkę rozwoju. Z drugiej strony prowadzi to do jeszcze większej niż dotychczas presji na dobry wynik
na maturze (A-levels), który jest podstawą do przyjęcia lub odrzucenia kandydata.

Jak sytuacja wygląda w Polsce? Szybki rzut oka na oferty pracy pokazuje, że ten trend do Polski jeszcze nie dotarł. Aby zdobyć pracę w korporacji, należy być absolwentem albo studentem ostatnich lat. Chociaż PwC od kilku lat prowadzi program WEX, czyli 2-miesięczne wakacyjne praktyki dla studentów 1. i 2. roku, wciąż jest to wyjątek. Zwykłe staże i praktyki najczęściej są oferowane studentom od 3. roku wzwyż.

Krzysztof Kwiecień, dyrektor HR w Deloitte uważa jednak, że to kwestia czasu: „Na razie można powiedzieć, że jest inny poziom dojrzałości wśród osób
po maturze i tych po studiach wyższych, dlatego jeszcze nie rozważamy tej opcji. Kto wie, może kiedyś to się zmieni.”

Już od pewnego czasu sam dyplom ukończenia studiów nie gwarantuje znalezienia pracy. Coraz większy nacisk stawia się na dodatkowe aktywności – praktyki i staże, koła naukowe. Czy brytyjski model trafi do Polski – czas pokaże.

Reklamy

Dlaczego Wielka Czwórka utrzymuje wysoką rotację pracowników?

rsz_barcode_pwc_2012_2

Ostatnio na Business Insiderze pojawił się artykuł, w którym poruszono temat odchodzenia pracowników z Wielkiej Czwórki. Ale jak to bywa z takimi portalami, chwytliwy tytuł a treści niewiele. Pomyślałem że warto rozwinąć ten temat.

Większość firm na rynku podejmuje coraz to nowe działania w celu utrzymania pracowników w firmie. Karnety na siłownię, prywatna opieka medyczna i inne dodatki mają zwiększyć lojalność pracowników, a tym samym zmniejszyć ich rotację. Rotacja powoduje bowiem duże koszty dla pracodawcy – czasem mogą dochodzić do rocznego wynagrodzenia na danym stanowisku! Dlaczego więc PwC, EY, Deloitte i KPMG rekrutują kandydatów, którzy planują opuścić firmę po 2-3 latach?

Zacznijmy od przyczyn: dlaczego pracownicy odchodzą z Wielkiej Czwórki? Z wielu relacji byłych pracowników wynika, że odchodzą oni do firm, w których mogą utrzymać lepszą równowagę między życiem a pracą. Powszechnie znanym faktem jest, że Wielka Czwórka rekrutuje tylko najlepszych. Jeśli dodamy do tego pracę 70-80 godzin tygodniowo w czasie „gorącego sezonu” oraz intensywne szkolenia i zdobywanie nowych kwalifikacji przez resztę roku, tempo pracy może dla niektórych okazać się zbyt wysokie. Inni z kolei traktują Wielką Czwórkę tylko jako trampolinę na wyższe stanowiska w innych firmach. Popracować 2-3 lata, a potem przejść na stronę biznesu – taki jest plan części pracowników. Dlaczego jednak we wspomnianym artykule prezes EY, Mark Weinberger mówi, że nie martwią go ludzie, którzy odchodzą z firmy? Odpowiedzi jest kilka.

Po pierwsze, gdy pracownicy Wielkiej Czwórki odchodzą do innych korporacji, przechodzą na prestiżowe stanowiska kontrolerów i dyrektorów finansowych. Utrzymując dobre relacje z byłymi pracownikami, stają się oni swoistymi ambasadorami firmy – a to przekłada się na bezpośrednie korzyści finansowe. Jeśli korporacja będzie musiała wybrać firmę audytorską, która będzie badać ich sprawozdania finansowe w następnym roku, wybierze firmę z którą nie miała wcześniej do czynienia czy firmę którą rekomenduje ich własny dyrektor finansowy? 😉

Po drugie, system rozwoju pracowników w Wielkiej Czwórce wymaga dużej rotacji. Jak możemy przeczytać na stronie PwC lub KPMG, audytorzy w Wielkiej Czwórce mają ściśle określoną ścieżkę kariery. Zaczynasz jako Konsultant/Asystent, po 2-3 latach zostajesz Seniorem, po 5-6 Managerem, potem Senior Managerem. Najlepsi zostaną Partnerami. Dzięki temu, że rotacja jest tak wysoka, firma może utrzymać atrakcyjną ścieżkę kariery. Gdyby nikt nie odchodził, nikt nie mógłby awansować.

Po trzecie, nowi pracownicy to świeże spojrzenie z nowej perspektywy. Firmy Wielkiej Czwórki, pomimo tego że są ogromnymi korporacjami zatrudniającymi po 200 tysięcy pracowników, są uważane za jedne z najbardziej innowacyjnych. Nowozatrudnieni to nowe koncepcje i entuzjazm, który „zasiedziali” pracownicy mogli już utracić.

Po czwarte – po co zmieniać coś co tak dobrze działa? Chociaż co roku setki osób odchodzą z Wielkiej Czwórki, tysiące innych czeka tylko żeby zająć ich miejsce. Co roku udaje im się wyłowić najlepszych studentów a w rankingach najbardziej pożądanych pracodawców zajmują najwyższe pozycje. Przykład Big 4 dobitnie pokazuje, że czasem warto iść pod prąd i robić coś innego niż konkurencja.

Pokolenie korpoludzi

26004806196_893f2b4407_b

Pokolenie Y, czyli osoby urodzone w latach 1984-1997, decydują się rozwijać swoją karierę w korporacjach. W rankingu 50 najbardziej pożądanych pracodawców, przeprowadzonym przez firmę Universum, nie znalazł się żaden dynamicznie rozwijający się startup pokroju Ubera czy Airbnb.

Studenci kierunków biznesowych po raz kolejny jako najlepszego pracodawcę wskazują Google. Pomimo oskarżeń o brak innowacyjności, na drugie miejsce wskoczyło Apple, awansując o 5 pozycji w rankingu. Wszystkie firmy Wielkiej Czwórki znalazły się w pierwszej dziesiątce zestawienia. Studenci jako najbardziej pożądanych pracodawców wskazali również banki inwestycyjne Goldman Sachs i J.P. Morgan. Jest to o tyle ciekawe, że przedstawiciele pokolenia Y deklarują chęć osiągnięcia równowagi pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym, a pracując w bankach inwestycyjnych jest to praktycznie niemożliwe.

Co stoi za sukcesem wielkich korporacji? Przede wszystkim inwestują ogromne pieniądze w rozwój pracowników. PwC, EY, KPMG i Deloitte chętnie opłacają swoim pracownikom kosztowne kursy i pomagają w zdobywaniu certyfikatów. Dzięki temu np. audytorzy mają możliwość zdobycia uprawnień Biegłego Rewidenta, ACCA i tym podobnych nie wykładając kilkunastu tysięcy z własnej kieszeni. W KPMG wprowadzono nawet zasadę CPE (Continuous Professional Education), w ramach której pracownicy są zobowiązani do zrealizowania minimum 20 godzin szkoleń w ciągu roku i 120 godzin w ciągu 3 lat. KPMG deklaruje jednak, że w rzeczywistości szkoleń jest o wiele więcej i są dopasowane do potrzeb pracowników.

McKinsey&Company, czyli najbardziej prestiżowa firma doradztwa strategicznego idzie o krok dalej. Konsultanci pracujący w McKinsey mogą bowiem wyjechać na finansowane przez firmę studia MBA na takie uczelnie, jak Harvard, Wharton, Columbia, Kellogg, Stanford czy INSEAD. Firma ta jest w Polsce największym prywatnym sponsorem studiów MBA na 6 najlepszych uczelniach świata.

Oprócz inwestycji w rozwój pracowników ważnym elementem jest często jasno określona ścieżka kariery. Od początku pracownik wie, czego się od niego wymaga, jakie kompetencje musi zdobyć i co zrobić, aby awansować. Pracownicy mają swoich mentorów, którzy pomagają im ułożyć plan profesjonalnego rozwoju. Z pracą w korporacji wiążą się również wyższe zarobki i liczne benefity pozapłacowe, np. prywatna opieka medyczna, ubezpieczenie na życie, karta Multisport. Osoba pracująca w korporacji zarobi wyraźnie więcej niż osoba na podobnym stanowisku w mniejszej firmie. Po kilku, kilkunastu latach te różnice się jeszcze pogłębiają.

Obecny trend uciekania najlepszych studentów do korporacji nie musi być niczym złym. Dzięki pracy w dużych firmach o ugruntowanej pozycji na rynku, mogą się uczyć najlepszych praktyk i rozwijać swoje kompetencje. Nie bez powodu mówi się, że w kilka lat pracy w Wielkiej Czwórce zdobywa się takie doświadczenie, jak podczas kilkunastu lat pracy w innych firmach. Jeśli już na początku kariery studenci doradzają największym, najbogatszym korporacjom, to świetnie poradzą sobie w każdej organizacji.