Jak cię wyszukują, tak cię piszą

recruitment_1

Czy po poznaniu nowej osoby, zdarzyło Ci się sprawdzić jej profil w mediach społecznościowych? Według najnowszych badań robi to już 7 na 10 osób. Profile społecznościowe stały się naszą wizytówką i wpływają na postrzeganie naszej osoby w nie mniejszym stopniu niż wygląd zewnętrzny.

O ile wśród firm działania employer brandingowe stały się już standardem, o tyle my sami często nie przykładamy do tego większej uwagi. Korporacje wiedzą, że dobry wizerunek marki przekłada się na lepsze wyniki. To dzięki właściwemu kreowaniu wizerunku wszyscy kojarzą bajki Disneya, smartfony Apple, samochody Toyoty, puszki Coca-coli czy burgery z McDonalda. Coraz więcej firm decyduje się również na zatrudnianie na uczelniach ambasadorów, czyli studentów, którzy promują danego pracodawcę w środowisku akademickim.

Facebook w procesie rekrutacji

Sama znajomość faktu że rekruterzy mogą odwiedzać nasz profil na Facebooku daje nam informację, jakie treści warto tam umieszczać, a jakich unikać. Wartościowe, branżowe artykuły będą o wiele lepszą wizytówką niż zdjęcia z imprezy. Powinniśmy również unikać skrajnych, kontrowersyjnych opinii, których możemy się za pewien czas wstydzić.

Jednak najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, to „zatrudnić się” u jednego z popularnych pracodawców typu Szlachta nie pracuje SA czy Wyższa Szkoła Robienia Hałasu sp. z o.o. Jestem przekonany, że gdy rekruter odnajdzie profil takiej osoby, ma ona nikłe szanse na przejście do kolejnego etapu rekrutacji.

Od czego warto zacząć?

Najlepiej od wyszukania swojego imienia i nazwiska w Google. Czy wyniki, które się wyświetlają, stawiają Cię w dobrym świetle? Następnie możesz wejść na swój profil na Facebooku. Czy pierwszą rzeczą, jaka się rzuca w oczy są posty „Twój horoskop na dziś” i łańcuszki typu „1000 iPhonów do wygrania”? Jeśli tak, to najwyższy czas, aby zabrać się do porządkowania niepotrzebnych śmieci. Warto również zwrócić uwagę na ustawienia prywatności i dane, jakie mogą zobaczyć zupełnie obce osoby wchodzące na nasz profil. Dodatkowo, przeglądając informacje o sobie w Internecie można sobie zadawać pytanie, czy będąc rekruterem zatrudniłbym takiego kandydata.

Podczas tego całego procesu nie można zapominać o bardzo ważnej rzeczy – autentyczności. Nie przesadzajmy i nie twórzmy wyidealizowanego obrazu samego siebie, bo wszystko prędzej czy później wychodzi na jaw. Rekruterzy sprawdzają między innymi, czy osoba dobrze wpisuje się w kulturę firmy – nie utrudniajmy im tego zadania kreując wyobrażenia, które prysną podczas rozmowy rekrutacyjnej.

Wszystko wskazuje na to, że wraz ze wzrostem ilości danych, jakie udostępniamy, sprawdzanie kandydatów w mediach społecznościowych będzie nabierało coraz większego znaczenia. Pamiętajmy że ten proces może działać na naszą korzyść, albo przeciwko nam.

Reklamy