Dlaczego rankingi pracodawców są bezużyteczne?

Na stronach z ofertami pracy pracodawcy próbują w różny sposób przekonać do siebie potencjalnych kandydatów. Tradycyjnie oferują już atrakcyjne lub konkurencyjne wynagrodzenie oraz pracę w młodym zespole, oczywiście w dynamicznie rozwijającej się firmie. Ale kandydaci wiedzą już, że te puste frazesy nic nie znaczą, więc od jakiegoś czasu informują o otrzymanych nagrodach dla najlepszego/najbardziej pożądanego pracodawcy. Tyle, że te nagrody w rzeczywistości nie dają żadnej wartości informacyjnej dla kandydata – krótko mówiąc, są bezużyteczne.

Szybki search w Google pozwolił mi znaleźć 6 różnych rankingów pracodawców. Swój ranking publikuje już Forbes, Great Place to Work Institute, Antal, AIESEC, Top Employers Institute oraz Universum. Łatwość z jaką udało mi się znaleźć te kilka rankingów sugeruje, że publikowanych jest zdecydowanie więcej. To wszystko sprawia, że każda większa firma może znaleźć ranking, w którym akurat udało jej się znaleźć w czołówce.

Ale nie wyciągajmy wniosków z samej liczby rankingów. Wgłębiając się w nie, zobaczymy kilka ciekawych informacji. Przykładowo, ranking Top Employers Polska oraz Antal dzielą najlepszych pracodawców na różne kategorie, m.in. sektor bankowy, tytoniowy, BPO/SSC, telekomy i branża detaliczna. W branży tytoniowej w Polsce działa 7 firm, które zatrudniają ponad 249 osób, z czego 4 znalazły się w rankingu Top Employers. Czy wobec tego trudno się do niego dostać? Odpowiedzcie sobie sami.

Bardzo ciekawe informacje znajdziemy w rankingu Pracodawca Roku 2017 organizowanego przez AIESEC. Na stronie możemy przeczytać, że badanie to jest niezależnym badaniem ankietowym przeprowadzanym przez AIESEC Polska od ponad 20 lat. Ranking ten, pokazujący najbardziej pożądanych pracodawców, tworzony jest natomiast na podstawie odpowiedzi… studentów 3, 4 i 5 roku. Czy firmy powinny chwalić się osiągnięciem tego prestiżowego tytułu jeśli respondentami są studenci którzy w większości nie pracowali jeszcze w żadnej firmie?

Zobaczmy jakie firmy znalazły się na najwyższych miejscach w rankingu AIESEC. W pierwszej dziesiątce znajdują się Jeronimo Martins (spółka-matka Biedronki), Lidl oraz McDonald’s. Przypominam – ten ranking ma pokazywać najbardziej pożądanych pracodawców, których wybierają studenci 3-5 roku na podstawie pytania „Jaka firma powinna zostać Pracodawcą Roku 2017?”. W tym momencie zaczynam się zastanawiać, czy studenci nie zaznaczali tych pracodawców po prostu dla żartu.

Jeszcze ciekawsze wnioski nasuwają się po przeczytaniu rankingu sporządzonego rok wcześniej. Tutaj na 14 miejscu znalazła się nieistniejąca firma „Volksvagen” (nie mylić ze znanym producentem samochodów „Volkswagen”), natomiast 48 miejsce zajął nieistniejący „Kolpolter” (nie mylić z dystrybutorem prasy „Kolporter”). Zarówno Lidl, Jeronimo Martins jak i McDonald’s tym razem poza pierwszą dziesiątką, ale są inne smaczki. Przykładowo, 42 i 44 miejsce zajęły odpowiednio Urząd Skarbowy i Urząd Miasta, deklasując takie firmy jak McKinsey&Company oraz BCG, które zajęły 47 i 46 miejsce. A może to tylko ja wolałbym jednak pracować w firmie, która sponsoruje studia MBA na jednej z 6 najlepszych uczelni świata, oferuje 5-cyfrowe pensje na start i pozwala na latanie po świecie doradzając zarządom największych korporacji niż w budżetówce, gdzie pracownicy zarabiają mniej niż na kasie w dyskoncie i klepią przez 20 lat na tym samym stanowisku? Od McKinseya i BCG wyższe miejsce zajęło nawet KFC, plasując się na 39 miejscu.

Następnym razem, przeglądając oferty pracy, warto mieć na uwadze, że znaczek Najlepszego Pracodawcy generalnie nic nie znaczy. Lepiej samemu zrobić research i zdecydować w jakiej firmie chcielibyśmy pracować, jakie kompetencje rozwijać oraz jakie obowiązki posiadać niż ufać jakimkolwiek niezależnym rankingom. I nie powinny nas zmylić żadne statuetki i uśmiechnięte twarze podczas odbierania dyplomów. Bądźmy rozsądni, myślmy za siebie.