Konsulting, audyt, podatki. Którą linię biznesową wybrać?

Wielu studentów, którzy chcą rozpocząć swoją karierę w Wielkiej Czwórce, ma problem z wyborem linii biznesowej. Sam niejednokrotnie otrzymałem maile z pytaniem co wybrać – audyt czy konsulting? Tak jak obiecałem w tym artykule, dziś postaram się przybliżyć Wam 3 najpopularniejsze linie biznesowe w ramach Wielkiej Czwórki: doradztwo biznesowe, audyt i podatki.

Warto jednak zaznaczyć, że nie są to jedyne możliwe specjalizacje. Oprócz tego możemy się spotkać z doradztwem transakcyjnym, kancelarią prawną, aktuariatem, przeciwdziałaniem praniu brudnych pieniędzy i innymi, w których praca jest zapewne równie ciekawa. Opisanie ich wszystkich wykracza jednak poza ramy tego artykułu, a zainteresowanych odsyłam na strony poszczególnych firm.

Kariera audytora

Gdy myślimy o Wielkiej Czwórce, często pierwszą rzeczą, która przychodzi nam do głowy jest audyt. Nic dziwnego, Wielka Czwórka kontroluje 82% rynku audytu w Polsce. Same czynności rewizji finansowej pozwoliły jej osiągnąć przychody na poziomie prawie 400 mln złotych w 2016 roku.

Karierę w audycie rozpoczynamy na stanowisku Praktykanta lub od razu Asystenta/Konsultanta. Praktyki trwają najczęściej od września/października, przez cały gorący sezon aż do marca/kwietnia. Na podstawowym stanowisku Asystenta, jesteśmy odpowiedzialni za badanie konkretnych elementów sprawozdania finansowego. Poznajemy metodologię przeprowadzania audytu biorąc udział w inwentaryzacji, testowaniu kontroli wewnętrznych i innych czynnościach. Po 2-3 latach możemy awansować na stanowisko Starszego Asystenta/Starszego Konsultanta/Młodszego Specjalisty (nazewnictwo różni się w zależności of firmy). Wiele osób po tym okresie decyduje się na przejście na stronę biznesu na stanowisko audytora wewnętrznego, specjalisty ds. kontrolingu lub kontrolera finansowego.

Mediana zarobków na stanowisku Konsultanta w dziale audytu w Wielkiej Czwórce wynosi 6000 zł brutto, jednak w biurach regionalnych zarobki mogą być nieco niższe niż w Warszawie. Jest to dobra ścieżka kariery dla osób, które chcą się rozwijać w obrębie finansów. Minusem jest niewątpliwie okres zimowy, gdy pracuje się nierzadko po kilkanaście godzin dziennie, a nawet w weekendy. Work-life balance jest wtedy poważnie zachwiany, a my możemy zapomnieć o zimowych wyjazdach na narty. Spotkałem się również z opiniami, że praca w audycie w dłuższym okresie jest dosyć monotonna, dlatego część osób decyduje się na kontynuowanie kariery w konsultingu.

Z drugiej strony plusem jest opłacanie przez pracodawcę drogich kwalifikacji, takich jak Biegły Rewident, ACCA czy CPA. Osobom, których celem są wysokie stanowiska w obszarze finansów, otworzą one wiele drzwi i zwiększą potencjał zarobkowy.

Kariera w doradztwie biznesowym

Doradztwo biznesowe, inaczej konsulting, jest uważane za najciekawszą linię biznesową. Jest ona tym samym najbardziej oblegana, co oznacza większą liczbę kandydatów na jedno miejsce niż w przypadku pozostałych linii. Konsulting wiąże się również z najwyższymi zarobkami „na start”. Mediana wynagrodzenia na podstawowym stanowisku konsultanta wynosi 7500 zł brutto.

Doradztwo biznesowe dzieli się na różne działy, m.in. doradztwo w zakresie IT, doradztwo strategiczne, doradztwo operacyjne i inne. Osoba zaczynająca pracę w konsultingu zajmuje się najczęściej zbieraniem dokumentacji i informacji, następnie ich analizą, a na koniec proponowaniem rozwiązań i przygotowywaniem opinii, raportu lub rekomendacji.

Dział doradztwa biznesowego wymaga nieco bardziej twórczego myślenia niż dział audytu, ponieważ zajmuje się rozwiązywaniem problemów, a nie tylko sprawdzaniem stanu faktycznego. Z czasem konsultanci zaczynają się rozwijać w konkretnej branży. Po kilku latach mogą oni przejść na stanowisko menedżera w firmach z sektorów, w których się specjalizują. Osoby na wyższych stanowiskach jako cenieni specjaliści nierzadko przechodzą na wysokie funkcje związane z zarządzaniem organizacją.

Minusem pracy w konsultingu są częste wyjazdy do klientów. Z uwagi na to osoby mogą mieć problem z zachowaniem work-life balance.

Kariera w doradztwie podatkowym

Doradztwo podatkowe najczęściej utożsamiane jest z karierą dla studentów prawa. Jest to błędne przekonanie i o ile rzeczywiście podatki są ciekawą opcją dla osób po prawie, o tyle studenci kierunków ekonomicznych również się tutaj odnajdą.

W mojej ocenie doradztwo podatkowe pozwala na zachowanie największej równowagi między życiem osobistym a pracą. Praca w większości wykonywana jest w biurze i nie wiąże się z częstymi wyjazdami. Na nadgodziny należy się natomiast nastawić pod koniec roku, gdy firmy przygotowują się do wejścia nowych regulacji. Jednocześnie mediana zarobków nie odstaje od innych linii biznesowych. Osoby na stanowisku konsultanta zarabiają przeciętnie 6500 zł brutto.

Konsultanci w dziale doradztwa podatkowego zajmują się wyszukiwaniem i analizą informacji (tzw. research), a następnie przygotowywaniem na ich podstawie opinii podatkowych. Biorą również udział w przeglądach podatkowych, pośredniczą w kontakcie między firmami a organami skarbowymi, a także przygotowują deklaracje podatkowe.

Konsultanci po kilku latach mogą przejść na stanowiska ekspertów podatkowych lub analityków podatkowych. Pomocna w tym przypadku będzie kwalifikacja doradcy podatkowego, w uzyskaniu której konsultanci mogą liczyć na wsparcie ze strony firmy.

Weź sprawę w swoje ręce

Mimo moich najszczerszych chęci, najlepszym sposobem dokonania wyboru jest aplikacja na praktyki i przekonanie się na własnej skórze jak wygląda praca w danym dziale. Inaczej wygląda ona z zewnątrz, a inaczej podchodzimy do niej pracując na konkretnym stanowisku. Warto również pamiętać, że żadna decyzja nie jest tą ostateczną. Firmy pozwalają na transfery pomiędzy działami a my mamy możliwość wyboru najciekawszej dla nas ścieżki kariery.

Reklamy

Ranking firm audytorskich w 2017 roku

Wielka Czwórka kolejny rok z rzędu podtrzymała swoją dominację wśród firm audytorskich w Polsce. Łączne przychody PwC, EY, KPMG i Deloitte wyniosły ok. 2,5 mld zł wobec 3 mld zł przychodów wszystkich firm z branży w 2016 roku.

Sektor usług doradczych i audytorskich przechodzi obecnie okres burzliwych zmian. Nowe regulacje, wymuszające m.in. obowiązkową rotację firm audytorskich, zakaz świadczenia dla jednej firmy usług doradczych i audytorskich oraz wprowadzające możliwość badania wspólnego mają na celu zmienić rozkład sił w branży. Krajowa Izba Biegłych Rewidentów ocenia zmiany negatywnie. Przepisy wprowadzane w Polsce są bowiem najostrzejsze spośród państw Unii Europejskiej.

Zamieszanie nie powstrzymało Wielkiej Czwórki od wypracowania 82% udziału w rynku. Duże przedsiębiorstwa decydują się zapłacić więcej za badanie sprawozdania przez renomowaną firmę. W istocie, 29 z 30 firm indeksu WIG30 było w 2016 roku audytowanych przez firmy Wielkiej Czwórki. Tak wysoki poziom koncentracji nie powinien jednak budzić niepokoju, ponieważ jest porównywalny z innymi państwami naszego regionu.

Jak więc wyglądają konkretne liczby? Na pierwszym miejscu nastąpiła zmiana. Deloitte awansował na stanowisko lidera pod względem przychodów ogółem, wypracowując ponad 664 mln zł. Na drugim miejscu znalazło się PwC, a potem kolejno EY i KPMG. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę jedynie przychody z czynności rewizji finansowej, to na pierwszym miejscu znalazł się EY, a dalej odpowiednio KPMG, PwC i Deloitte.

Przewaga Wielkiej Czwórki jest ogromna. Przychody tych firm z tytułu czynności rewizji finansowej były dosyć podobne, średnio każda z nich wypracowała niecałe 100 mln zł. Natomiast BDO, 5 firma w zestawieniu, miała już przychody rzędu 17 mln zł. Taka dysproporcja nie podoba się organom regulacyjnym, stąd zapowiadane od wielu miesięcy zmiany.

Jednocześnie, chętnych do wykonywania zawodu biegłego rewidenta jest coraz mniej. Mniej niż połowa osób z tą kwalifikacją postanawia pozostać w zawodzie – reszta decyduje się na objęcie stanowisk po stronie biznesu. Często wiążą się one z mniejszą odpowiedzialnością i nie wymagają ustawicznego kształcenia. Mimo wszystko, kandydatów do zdobycia kwalifikacji nie brakuje. Obecnie w postępowaniu znajduje się ok. 11 000 osób. Biorąc jednak pod uwagę trudność egzaminów, należy zaznaczyć, że w 2016 roku zdobycie kwalifikacji udało się jedynie 139 osobom.

A co przyniesie przyszłość? Ciężko ocenić na ile skuteczne będą nowe regulacje w zakresie zmniejszania koncentracji branży audytorskiej. Pozostaje również pytanie, czy w ostatecznym rozrachunku przyniosą one korzyści zarówno mniejszym firmom, jak i klientom korzystającym z ich usług. Możemy być jednak pewni, że regulacje podwyższą ceny badania sprawozdań finansowych, które od wielu lat pozostawały na niskim poziomie. Pozostaje nam czekać na przyszłoroczny ranking, który niewątpliwie będzie interesujący i pozwoli ocenić skutki wprowadzonych zmian.

Programy menedżerskie – alternatywna droga do kariery

Na portalach z ofertami pracy coraz częściej możemy się spotkać z tajemniczymi programami menedżerskimi. Zagraniczne korporacje kuszą studentów perspektywą objęcia stanowiska menedżerskiego już po 2-3 latach pracy. Na czym polegają powyższe programy i jak zostać jednym z „wybrańców”?

Trudne początki

Droga do zostania jednym z uczestników programu menedżerskiego nie jest łatwa. Każdy musi zdać sobie sprawę, że programy te kosztują firmy ogromne ilości pieniędzy. Jest to swego rodzaju inwestycja w przyszłą kadrę zarządzającą. Dlatego jeśli firma zdecyduje się na zatrudnienie konkretnego kandydata, lepiej żeby okazał się on dobrym wyborem.

Proces rekrutacyjny składa się najczęściej z 4-5 etapów. Rekruterzy, chcąc sprawdzić czy nadajemy się na przyszłego menedżera, wyciągną cały arsenał narzędzi do oceny kandydatów. Ocena CV, testy analityczne, assessment center czy prezentacja przed członkami zarządu – należy pokazać, że potrafimy sobie poradzić z różnymi wyzwaniami. Dodatkowo, kandydat powinien mieć już za sobą pierwsze doświadczenie zawodowe. Liczy się również aktywność w organizacjach studenckich i wolontariatach, a także doświadczenia międzynarodowe.

Sława i pieniądze

W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych stanowisk, przejście rekrutacji do programu menedżerskiego wcale nie oznacza, że potem będzie już z górki. Nowego pracownika czeka bowiem od roku (British American Tobacco) do 3 lat (ING, Mars) intensywnych szkoleń i rotacji na różnych stanowiskach. I to nie tylko w Polsce – często programy pozwalają na zdobycie doświadczenia w różnych oddziałach firmy na świecie.

Osoby zatrudnione w programie mogą zazwyczaj liczyć na atrakcyjne warunki zatrudnienia. Standardem jest umowa o pracę i pełny pakiet benefitów oferowanych tradycyjnym pracownikom. Jak można się domyślić, firmy w większości nie podają publicznie wysokości zarobków. Mimo tego, Unilever w opublikowanych przez siebie ogłoszeniach zaznaczył, że kandydaci mogą liczyć na wynagrodzenie ok. 6500 zł brutto „na start”. Kwota ta jednak rośnie po każdym z powodzeniem zakończonym roku w programie.

A może kierownik sklepu?

Firmy z branży handlu detalicznego również zauważyły potencjał programów menedżerskich. Tesco oferuje świeżo upieczonym maturzystom lub studentom do drugiego roku studiów program Kariera Młodego Lidera. Po 4 latach kandydat ma możliwość zostania kierownikiem sklepu. Z kolei Jeronimo Martins, właściciel sklepów Biedronka i Hebe, po 3 latach Management Trainee Programme oferuje objęcie stanowiska młodszego menedżera sklepu.

Z pewnością programy menedżerskie nie są propozycją dla każdego. Wymagają często dużego zaangażowania i chęci rotacji między różnymi działami i placówkami. Z drugiej strony umożliwiają one ambitnym studentom szybki awans i oferują wyjątkowe możliwości rozwoju, które z pewnością zaprocentują w dalszej karierze zawodowej.

 

EY Stars – poznaj firmę i wygrywaj nagrody

Jak dotrzeć do młodych ludzi i przedstawić im możliwości rozwoju w firmie? Jak wyróżnić się spośród setek innych pracodawców w okresie gdy panuje rynek pracownika? Takie pytania prawdopodobnie zadali sobie specjaliści z EY tworząc grę EY Stars.

EY Stars – jak zwrócić na siebie uwagę młodego pokolenia

Czym właściwie jest EY Stars? Jest to gra przeglądarkowa, w której wcielamy się w astronautę rozwiązując kolejne zadania i poznając różne rodzaje działalności firmy. Niektóre z zadań są proste, inne wymagają trochę główkowania bądź szukania informacji na stronie internetowej. Znajdziemy tam minigierkę polegającą na ułożeniu obrazka z puzzli, innym razem będziemy musieli dopasować nazwy działów do ich opisów. W jednym zadaniu obejrzymy 4 filmiki w których pracownicy opowiadają o swoich obowiązkach, w innym z podanych liter ułożymy motto firmy.

Zadania są bardzo różnorodne, za co należy się pochwała dla twórców. Za ich rozwiązanie otrzymujemy punkty doświadczenia oraz wirtualną walutę – EYRO, którą później możemy wymienić na nagrody. A nagrody są naprawdę atrakcyjne: od najbardziej podstawowych kubków czy bidonów z logiem EY, przez 3-miesięczne kody Spotify Premium, aż do hełmu PS4 VR czy lotów w tunelu aerodynamicznym. Jednak nie wszystkie nagrody są jeszcze dostępne. W najbliższej przyszłości będą dodawane kolejne poziomy, za ukończenie których będziemy mogli otrzymać dodatkowe EYRO potrzebne do zdobycia nagród.

Celem gry jest przybliżenie graczowi różnych działów oraz możliwości, jakie EY oferuje. Ja sam, jako osoba w miarę zorientowana w temacie, dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy. Z drugiej strony jestem ciekaw czy koszt stworzenia tak rozbudowanej gry jest współmierny do korzyści osiąganych dzięki niej przez firmę.

Cash Collector – rekrutacja przez grę

Na podobny pomysł wpadła również firma Accenture. Stworzyła ona grę Cash Collector, w której sterujemy osobą zbierającą spadające monety. Naszym zadaniem jest zebrać jak największą ich ilość w ciągu 90 sekund. Aby zapisać wynik musimy wypełnić formularz, w którym możemy wysłać nasze CV na stanowisko właśnie Cash Collectora. W porównaniu do EY Stars gra jest wręcz banalnie prosta, ale i tu mamy możliwość wygrania fizycznych nagród. Dla osób z najwyższymi wynikami przewidziane są aparaty fotograficzne oraz bezprzewodowe słuchawki.

Myślę, że przyszłość takich innowacyjnych sposobów rekrutacji zależy od relacji kosztów do korzyści. Czy rekrutacja przez grę internetową rzeczywiście da lepsze efekty od tradycyjnej publikacji ogłoszenia na serwisach typu pracuj.pl czy może jest to tylko próba zwrócenia na siebie uwagi? Tego zapewne dowiemy się obserwując trendy w rekrutacji w najbliższych latach.

Link do EY Stars: www.eystars.pl
Link do gry Cash Collector: www.cashcollector.pl

 

Jak cię wyszukują, tak cię piszą

recruitment_1

Czy po poznaniu nowej osoby, zdarzyło Ci się sprawdzić jej profil w mediach społecznościowych? Według najnowszych badań robi to już 7 na 10 osób. Profile społecznościowe stały się naszą wizytówką i wpływają na postrzeganie naszej osoby w nie mniejszym stopniu niż wygląd zewnętrzny.

O ile wśród firm działania employer brandingowe stały się już standardem, o tyle my sami często nie przykładamy do tego większej uwagi. Korporacje wiedzą, że dobry wizerunek marki przekłada się na lepsze wyniki. To dzięki właściwemu kreowaniu wizerunku wszyscy kojarzą bajki Disneya, smartfony Apple, samochody Toyoty, puszki Coca-coli czy burgery z McDonalda. Coraz więcej firm decyduje się również na zatrudnianie na uczelniach ambasadorów, czyli studentów, którzy promują danego pracodawcę w środowisku akademickim.

Facebook w procesie rekrutacji

Sama znajomość faktu że rekruterzy mogą odwiedzać nasz profil na Facebooku daje nam informację, jakie treści warto tam umieszczać, a jakich unikać. Wartościowe, branżowe artykuły będą o wiele lepszą wizytówką niż zdjęcia z imprezy. Powinniśmy również unikać skrajnych, kontrowersyjnych opinii, których możemy się za pewien czas wstydzić.

Jednak najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, to „zatrudnić się” u jednego z popularnych pracodawców typu Szlachta nie pracuje SA czy Wyższa Szkoła Robienia Hałasu sp. z o.o. Jestem przekonany, że gdy rekruter odnajdzie profil takiej osoby, ma ona nikłe szanse na przejście do kolejnego etapu rekrutacji.

Od czego warto zacząć?

Najlepiej od wyszukania swojego imienia i nazwiska w Google. Czy wyniki, które się wyświetlają, stawiają Cię w dobrym świetle? Następnie możesz wejść na swój profil na Facebooku. Czy pierwszą rzeczą, jaka się rzuca w oczy są posty „Twój horoskop na dziś” i łańcuszki typu „1000 iPhonów do wygrania”? Jeśli tak, to najwyższy czas, aby zabrać się do porządkowania niepotrzebnych śmieci. Warto również zwrócić uwagę na ustawienia prywatności i dane, jakie mogą zobaczyć zupełnie obce osoby wchodzące na nasz profil. Dodatkowo, przeglądając informacje o sobie w Internecie można sobie zadawać pytanie, czy będąc rekruterem zatrudniłbym takiego kandydata.

Podczas tego całego procesu nie można zapominać o bardzo ważnej rzeczy – autentyczności. Nie przesadzajmy i nie twórzmy wyidealizowanego obrazu samego siebie, bo wszystko prędzej czy później wychodzi na jaw. Rekruterzy sprawdzają między innymi, czy osoba dobrze wpisuje się w kulturę firmy – nie utrudniajmy im tego zadania kreując wyobrażenia, które prysną podczas rozmowy rekrutacyjnej.

Wszystko wskazuje na to, że wraz ze wzrostem ilości danych, jakie udostępniamy, sprawdzanie kandydatów w mediach społecznościowych będzie nabierało coraz większego znaczenia. Pamiętajmy że ten proces może działać na naszą korzyść, albo przeciwko nam.

Raport PwC: Polska z najwyższym wzrostem gospodarczym w UE do 2050r.

rsz_warsaw-center-free-license-cc0

Próba tworzenia makroekonomicznych prognoz na kolejne kilkadziesiąt lat może wydawać się karkołomna. Niemniej jednak, eksperci z PwC podjęli się tego zadania publikując raport „The long view. How will the global economic order change by 2050?”.

Według twórców raportu, światowy wzrost PKB do roku 2050 będzie napędzany głównie przez gospodarki wschodzące. Przeciętny wzrost PKB dla 7 gospodarek E7: Chin, Indii, Brazylii, Indonezji, Meksyku, Rosji i Turcji wyniesie średnio 3,5% rocznie wobec 1,6% rocznego wzrostu gospodarek krajów rozwiniętych (USA, Niemiec, Kanady, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Japonii). Dobre prognozy gospodarcze dotyczą również Polski.

Według raportu, Polska ma szansę być najszybciej rozwijającą się gospodarką wśród krajów Unii Europejskiej. Średni wzrost PKB Polski w latach 2016-2050 ma wynosić 2,1%, a PKB per capita 2,5%. Zanim jednak zaczniemy skakać z radości, weźmy pod uwagę, że jest to prognoza na 35 lat, a samo PKB zależy od wielu zmiennych.

Największym wyzwaniem dla Polskiej gospodarki, które zostało wymienione w raporcie, są zmiany demograficzne. Według ONZ, Polskę dotknie największy spadek zarówno siły roboczej, jak i ludności ogółem. Ludność Polski do roku 2050 będzie się kurczyć średnio w tempie 0,4% rocznie, a liczba osób pracujących  w tempie nieco ponad 1% rocznie. Wszystko to wpływa na pogorszenie prognozy wzrostu gospodarczego.

Głównymi czynnikami złej sytuacji demograficznej Polski jest niski współczynnik dzietności (1,33 – jeden z najniższych wyników na świecie) oraz emigracja. Według Głównego Urzędu Statystycznego, w 2015 roku za granicą mieszkało 2,4 miliona Polaków. Jest to o 20% więcej niż w 2010 roku i 65% więcej niż w 2005. Większość emigrantów to osoby w wieku produkcyjnym, co zmniejsza nie tylko obecną populację, ale również pogarsza perspektywy na poprawę sytuacji.

Wprowadzony niedawno program 500+ co prawda zwiększył dochody rozporządzalne rodzin, ale ciężko stwierdzić, czy będzie on miał znaczący wpływ na poprawię współczynnika dzietności. Dobrym kierunkiem jest natomiast uszczelnianie systemu podatkowego oraz stopniowe przechodzenie z gospodarki opartej na konkurencyjności płac do gospodarki opartej na innowacji i międzynarodowej ekspansji polskich firm.

Pełny raport znajdziecie tutaj.

Japoński problem: Śmierć z przepracowania

rsz_salarymen_in_tokyo_2

Posłuszeństwo wobec przełożonych, chęć odegrania swojej roli w społeczeństwie i pracowitość – tymi cechami możemy scharakteryzować Japończyków. W Japonii nie ma nawet określenia na równowagę między życiem a pracą. Istnieje za to określenie karoshi, śmierć z przepracowania.

Dla niektórych osób mających zły humor na samą myśl, że muszą w poniedziałek iść do pracy, może się to wydawać niezrozumiałe. Tymczasem śmierć z przepracowania jest realnym problemem. Szacuje się, że z tego powodu umiera rocznie około 2 tysiące Japończyków. Definicja karoshi mówi, że jest to zgon pracownika pozostający w ścisłym związku z jego obowiązkami zawodowymi. Może być spowodowany problemami krążeniowo-sercowymi wynikającymi z nadmiernego stresu, wyczerpaniem organizmu z powodu przepracowania, ale także samobójstwem, którego przyczyną jest niemożność podołania obowiązkom.

Wszystko zaczęło się w latach siedemdziesiątych, kiedy to wynagrodzenia były niskie, a pracownicy chcieli zwiększyć swoje zarobki. Nie pomagał temu również patriarchalny model rodziny, w którym to ojciec zarabia na utrzymanie, a matka opiekuje się dziećmi. Trend utrzymał się w latach 80-tych, a także 90-tych, gdy wiele firm rozpoczęło restrukturyzację a pracownicy zostawali po godzinach żeby upewnić się, że nie będą zwolnieni. Obecnie nikogo już nie dziwią 12-godzinne dni pracy.

Jednym z przypadków śmierci z przepracowania jest samobójstwo 24-letniej Matsuri Takahashi, która rozpoczęła pracę w firmie reklamowej Dentsu w kwietniu 2015 roku. Od początku wypracowywała nadgodziny – średnio 100 w miesiącu, a nierzadko wracała do domu o 5 nad ranem. Po tym wydarzeniu okazało się, że prawie wszyscy w firmie pracują w nadgodzinach. Firma znalazła sie pod presją ze strony władz w celu ukrócenia tego procederu. Obecnie w biurze firmy o godzinie 22 wyłączane jest zasilanie, jednak problem w skali całego kraju pozostaje nierozwiązany.

Praca w nadgodzinach nie jest oficjalnie wymagana przez pracodawców, ale pracownicy uważają to za swój obowiązek. O ile podstawowy tydzień pracy to 40 godzin, o tyle wiele osób nie decyduje się na wyjście z domu o ustalonej porze z uwagi na obawę przed otrzymaniem negatywnej oceny pracowniczej. Rząd stara się walczyć z tym problemem. Wydał rozporządzenie, na mocy którego chce ograniczyć odsetek osób pracujących ponad 60 godzin tygodniowo do 5% do roku 2020. Stara się również zachęcać do wykorzystywania urlopu. Większość Japończyków otrzymuje 20 dni urlopu rocznie, lecz niewiele z nich wykorzystuje choćby połowę tego czasu. Problem śmierci z przepracowania pogarsza również japońska kultura pracy w jednej firmie przez całe życie. Na zachodzie pracownik mógłby z łatwością przenieść się do innej firmy oferującej większą równowagę między życiem a pracą. W Japonii nie jest to takie łatwe.

Nie da się jednak usunąć problemu śmierci z przepracowania nie zmieniając wzorców kulturowych. Potrzebna jest zmiana kultury pracy, trend w kierunku spędzania czasu z rodziną i hobbystycznych aktywności. Ponieważ póki co, Japończycy nie mają nawet czasu na narzekanie.